To doskonały interes. Las kosztuje do 100 zł za m kw. Działka budowlana nawet dwa i pół raza więcej. I to bez uzbrojenia. Na półtora hektara gruntu takich działek można wykroić nawet 20. Z tego wynika, że można liczyć na milionowe zyski. Wszystko dzięki dość dowolnie interpretowanemu fragmentowi ustawy o lasach, który pozwala miejscowemu staroście za niewielką opłatą zgodzić się na przekształcenie lasu w grunt rolny. Do tego, by grunt rolny zamienić zaraz na działkę budowlaną, wystarczy już jedynie zgoda wójta.
- Nie możemy każdego podejrzewać o złą wolę. Do nas trafia wniosek o przekształcenie w grunt rolny, nie budowlany. I taki wniosek rozpatrujemy - mówi anonimowo urzędnik starostwa, odsyłając do swojego szefa.
Starosta białostocki Wiesław Pusz sprawy z Nowodworców nie pamięta. Przyznaje, że wydaje rocznie od kilku do kilkunastu tego rodzaju decyzji.
- Głównie w sprawach rolników, którzy chcą powiększyć powierzchnię swoich upraw - mówi.
Na pytanie, czy w innych sprawach również, starosta odpowiada że tak, bo często właściciele wywierają na urząd dużą presję, manipulując przy umowach notarialnych. Udowadniają na papierze, że las i tak nie jest lasem.
- Gdy las jest częścią zwartego kompleksu, odmawiamy. Gdy rośnie samodzielnie, opodal zabudowań, każdą sprawę traktujemy indywidualnie - podsumowuje starosta, nie wdając się w szczegóły.
Urzędnicy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, która z urzędu sprawuje nadzór również nad lasami prywatnymi, wiedzą o tym, że lasy kurczą się przez naginających prawo deweloperów.
- Ubolewamy nad tym. Ale przepisy pozwalają na takie operacje - mówi Marek Taradejna z Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku.
Sprawę zna również Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.
- Trudno nam ocenić skalę tego zjawiska. Ale w przyszłym tygodniu mamy wspólną naradę z leśnikami i kwestia obchodzenia przepisów przy zamianie lasów na działki budowlane będzie jednym z poruszanych tematów - informuje szef podlaskiej RDOŚ Lech Magrel. Podkreśla jednak, że bez zmiany prawa jego instytucja nie ma narzędzi, by powstrzymać ten karygodny proceder.
Nad rozwiązaniem problemu zastanawiać się ma również Ministerstwo Środowiska.
- Rzeczywiście, ten fragment ustawy o lasach jest niestety nieostry i wymaga doprecyzowania. Do tego jednak potrzebna byłaby inicjatywa ustawodawcza. Rozporządzeniem się tego załatwić nie da - przyznaje Piotr Otawski z gabinetu politycznego ministra środowiska, nie wykluczając takiej inicjatywy.